Partia Burżuazyjna » Życie partii » V-urodzenie ≠ Nadanie obywatelstwa
V-urodzenie ≠ Nadanie obywatelstwa
Chwila, w której otrzymujemy potwierdzenie rejestracji w Centralnym Rejestrze Mieszkańców, podczas której wyraziliśmy chęć zostania obywatelem Królestwa, jest równoznaczny z jego nadaniem. System w imieniu Jego Królewskiej Mości wystawia nam paszport dreamlandzki. Szybko, łatwo i przyjemnie – jedno okienko, sprawa załatwiona od ręki. Dalej obywatel może poświęcić się błogiemu zwiedzaniu Królestwa nie pytając jednak nikogo o drogę, nie zamierzając integrować się z państwem, którego paszport posiada, a jeśli jest szansa – może otrzymać jakąś kasę za friko (bezzwrotny kredyt startowy) ale nadal bez słowa omijać swoich sąsiadów. Często obywatel anonim jest zupełną niemową – nigdzie się nie angażuje i można odnieść wrażenie, że pomylił się rejestrując w CRM. Prawa do pomyłek odebrać takim osobom nie chcemy, jednak warto zastanowić się nad sensem nadawania wszystkim jak leci obywatelstwa na podstawie kilkunastu kliknięć podczas rejestracji. Jest kilka argumentów przeciw takiej polityce. Obywatel anonim nieświadomie i przypadkiem może wpływać na wyniki wyborów, jednocześnie w ogóle nie orientując się w życiu polityczno-społecznym Królestwa, gdyż w nim nie tyle nie uczestniczy, nie obserwuje, co nawet nie zamierza w nim brać udziału. Przez kilka godzin, góra kilka dni, odwiedzi nasze strony i uzna, że to nie rozrywka dla niego. Tymczasem jak łatwo się u nas v-narodził tak z jego v-ustaniem jest już gorzej. Jego wpis zaśmieca CRM, odwraca uwagę namiestników dbających o nowicjuszy, wypacza obraz populacyjny Królestwa, powoduje zbędny ruch na bogatej zazwyczaj liście deportacyjnej, utrudnia dokonanie rzetelnej analizy ruchu ludności, v-obywatelstwo za „friko” nie zmusza go do aktywności, wykorzystywane przez obywateli innych krajów może być niezbezpieczne dla państwa.
W Programie dla Królestwa 5+R pojawia się zatem postulat, by każdy rejestrujący się otrzymywał prawo stałego pobytu z możliwością uzyskania obywatelstwa po spełnieniu kryteriów ilościowych swojej aktywności w dreamlandzkiej sferze publicznej, co CRM mógłby mierzyć zliczając logi w dowolnym systemie i forum, ilość postów, ilość transkacji bankowych, ilość czynności wykonanych w CRIP lub jeszcze innych parametrów, które samoczynnie byłyby zliczane na czyjeść konto w CRM i w momencie uzyskania minimum – system nadawałby obywatelstwo dopiero wówczas (jeśli osobnik zaznaczył, że chce je uzyskać). O obywatelstwo trzeba byłoby się postarać i minimalnie udowodnić, że chce się z Królestwem ktoś taki związać czymś więcej niż wpisem w CRM. Nie jest to zamykanie granic jak pisano w Kurierze, ale wyłącznie i tylko na podstawie mierników ilościowych (jakościowe sprawdzanie, kto się nadaje do naszego grona na podstawie jego wypowiedzi jest działaniem dyskryminującym, do którego dopuszczać nie można) określanie osiągalnego pułapu do otrzymania obywatelstwa za aktywność, a nie bierność.
Filed under: Życie partii








